Konrad Błaszak

Motorola Moto G 5G to smartfon, który przypadł mi do gustu już od samego początku, ale czy oprócz wyglądu jest w nim coś jeszcze?

Na początku muszę wspomnieć, że ostatnio testowałem nieco mocniejszego przedstawiciela tej serii – Moto G 5G Plus – i oprócz moich wrażeń, napisałem tam też kilka słów o samym 5G. Jeśli interesuje Was sensowność tej technologii, polecam tamten wpis na początek.

Ładne to, takie prestiżowe!

Moto G 5G już na samym początku zgarnęła u mnie ogromnego plusa za wygląd. Możecie się ze mną nie zgodzić, ale zanim zagłębiłem się w specyfikację, byłem oczarowany tym, jak się prezentuje.

Przód jak to przód, nic szalonego. Całkiem małe ramki jak tę półkę cenową, ale z wyraźnie zarysowaną bródką oraz wcięciem na aparat do selfie. Za to tył jest zdecydowanie wyjątkowy w porównaniu do konkurencji i to właśnie na nim chciałbym się skupić.

Motorola Moto G 5G

Do mnie wpadła wersja srebrna i to dobrze, ponieważ ciemno-szara nie wygląda już tak ciekawie, przynajmniej na zdjęciach. Testowany wariant ma ciekawą fakturę na pleckach i co istotne, nie jest to nadruk schowany pod warstwą tworzywa sztucznego. Jednocześnie testuję POCO X3 i tam tył również nie jest jednolity (jest na plecach napis oraz wzór), ale cały jest gładki. To także daje ciekawy efekt, choć oczywiście całkowicie inny.

Tylny panel Moto G 5G nie jest matowy, ale również nie jest świecący, to coś pomiędzy. Ten efekt został zapewne uzyskany dzięki tej fakturze, którą czuć pod palcami. Dodatkowym atutem tego rozwiązanie jest to, że Motka nie jest taka śliska jak większość konkurencji. Przy dość sporych urządzeniach (6,7 cala, 166,1 x 76,1 x 9,9 mm) to nie dość, że atrakcyjny, to jeszcze bardzo użyteczny zabieg.

Moim zdaniem to wszystko sprawia, że Motorolka nie wygląda odpustowo, choć jednocześnie nie jest nudna. Tak, nadal twierdzę, że sprawia wrażenie dość prestiżowej i stworzonej ze smakiem.

5 akapitów wychwalających wygląd średniaka?!?!?! Ile Ci zapłacili?!

No właśnie nic, ale jakby ktoś miał mi ochotę zrobić przelew, chętnie podam numer konta.

Motorola Moto G 5G

Zachwycam się wyglądem Moto G 5G, ponieważ to jest element, który ją w jakimś stopniu wyróżnia, a przy okazji tych rozważań pojawiło się kilka innych przemyśleń i chętnie przemycę je do tego tekstu.

Patrząc na rynek, mam wrażenie, że większość konkurentów na tej półce cenowej stawia na błyszczące wykończenie. Kiedyś usłyszałem, że to podobno świetnie działa na klientów, gdyż telefon sprawia wrażenie premium. Czy to prawda? Nie wiem, ale brzmi całkiem sensownie.

Z drugiej jednak strony, w pewnym momencie było tego trochę za dużo i chyba wielu osobom przejadły się urządzenia z takim wykonaniem. Właśnie dlatego producenci zaczęli stawiać na szkło, ale matowe. To nadal materiał uznawany za najbardziej premium, ale jednocześnie takie wykończenie sprawia wrażenie nieco poważniejszego.

Świetnie widać to na przykładzie nowych iPhone’ów. Modele 12 i 12 Mini mają zwykłe, błyszczące szkło, a w wariantach Pro postawiono już na matowe wykończenie.

Motorola Moto G 5G

Smartfony stają się coraz poważniejsze, a może mieć to związek z kwotami, jakie musimy na nie wyłożyć. Jest dużo większa szansa – tak zgaduje – że na droższe wersje będą mogły pozwolić sobie nieco starsze osoby, dla których wydanie 5 czy 6 tysięcy złotych nie będzie dużym problemem.

I tutaj wracam do Motoroli Moto G 5G, która może jest nieco słabsza od wariantu z Plusem, ale wizualnie jest zdecydowanie bardziej elegancka i poważna. Różnica w działaniu jest praktycznie żadna (przynajmniej u mnie nie pracowała ona wcale gorzej), więc może to być nieco tańsza, a jednocześnie ciekawsza alternatywa dla osób niechcących przykuwać uwagi swoim telefonem.

Dobra, ale jak to działa?

A no dobrze, jak większość Motoroli. Czysty system, przyzwoite bebechy (Snapdragon 750G 5G, 4 GB RAM, 128 GB ROM, 6,7″ IPS, 3 aparaty z tyłu, 5000 mAh i oczywiście 5G) oraz odpowiednia optymalizacja to połączenie, na które zdecydowana większość osób nie będzie miała prawa narzekać. Tak, trochę brakowało mi 90Hz odświeżania z Moto G 5G Plus, ale jeśli nie korzystacie z takiego ekranu na co dzień, będziecie zadowoleni.

Motorola Moto G 5G

Za 1500 złotych – na stronie producenta model ten kosztuje 1499 złotych – można znaleźć dużo ciekawych urządzeń (chociażby Realme X50 5G czy też Xiaomi Mi 10 Lite), ale Moto G 5G może się wybronić. Zapewne spytacie czym, więc już odpowiadam.

Motorola Moto G 5G jest trochę nudna…

Tak, dodaję to jako argument przemawiający za Motorolką, ale najpierw krótka historia.

W ostatnich dniach szukałem taniego telefonu, który ma dobrze działać, całkiem długo pracować na jednym ładowaniu, a także być prosty w obsłudze. Po krótkich poszukiwaniach uznałem, że najlepiej w tej roli sprawdzi się Moto E7 Plus. Znalazłbym coś mocniejszego za te pieniądze, ale dla osoby starszej nie będzie miało to takiego znaczenia jak, chociażby łatwość użytkowania. W tej kwestii Motorola odrobiła pracę domową.

Ich nakładka systemowa jest dość mało zmieniona względem czystego systemu, a wszelkie dodatki są bardzo przemyślane i wiele z nich jest rzeczywiście użytecznych (latarka i włączanie aparatu!). W propozycjach wielu chińskich firm, które są dobrą alternatywą niemal na każdej półce, często jest tak nawalone w systemie, że czasem nawet ja potrzebuję chwili, żeby się odnaleźć. Prostota jest zdecydowanie ważniejsza w tej sytuacji niż nieco lepszy wynik w AnTuTu.

Tytuł tego akapitu może brzmieć jak duży minus Motki, ale nuda, czy też prostota nie zawsze będzie wadą.

Możliwe, że to tylko moje podejście do tej marki, ale dla mnie już od kilku lat, Motorola robi produkty typowo użytkowe. One często nie są najfajniejsze czy najładniejszy na rynku, ale są dopracowane i po prostu działają.

Sam ostatnio przez kilka miesięcy prywatnie korzystałem z Moto One Macro jako drugiego urządzenia i oczekiwałem od niej solidności. Nie potrzebowałem w niej większego odświeżania ekranu, 13 aparatów czy innych bajerów. Chciałem, żeby działała i robiła to dobrze.

Motorola Moto G 5G

Częściowo przez to, a zapewne częściowo przez czysty system, traktuję Motorolki jako nieco nudne, ale bardzo solidne sprzęty. Wiem, że to nie do końca trafny opis, ponieważ taki Edge wygląda świetnie i ma kilka ciekawych rozwiązań, a RAZR to już w ogóle szał ciał i sami wiecie co jeszcze. Chińsko-amerykańska marka (dyplomatycznie napisane, co nie?) potrafi zrobić fajny telefon, ale jednak większość urządzeń jest dość zwyczajna i zapewne stąd moja opinia.

1500 złotych za Moto G 5G?

Szczerze mówiąc, ciężko mi polecać każdemu ten model, szczególnie w tej cenie. Jeśli szukacie solidnego sprzętu, który nie powinien Was zawieźć przez najbliższe lata, a jednocześnie nie ma wyglądać jak choinka, Moto G 5G będzie dobrym wyborem. Szczególnie jeśli zamierzacie już teraz lub w raczej w niedalekiej przyszłości czerpać całymi garściami z technologii 5G.

Z drugiej strony wiem, że wiele młodszych osób będzie szukało czegoś z jak najmocniejszym procesorem (po co, skoro i tak za maksymalnie dwa lata zmienią telefon?), błyszczącą obudową w 17 kolorach (żeby nie było, nie hejtuję, bo iPhone’a sam chętnie brałbym czerwonego lub żółtego), no i najlepiej czegoś modnego, jak Xiaomi. Tak, Motka nie jest zbyt modną marką – takie mam wrażenie – przez co wiele osób, woli wydać swoje pieniądze na coś od Xiaomi, bo wszyscy koledzy mają, więc tak będzie najlepiej.

Sami musicie ocenić do której grupy Wam bliżej. Wtedy będziecie wiedzieć, czy polecam ten smartfon, czy jednak powinniście szukać czegoś innego.


Bloger, harcerz, sinolog, pasjonat smartfonów i osoba, która zakochała się w Instagramie. W sieci od dobrych kilku lat, zaczynał od lifestyle’u, ale to technologie wciągnęły go na dłużej.

Next Post