Konrad Błaszak

Motorola Moto G9 Power to przedstawiciel serii, która cechuje się ogromnymi bateriami i dobrym działaniem. Czy jednak ten model może zaskoczyć czymś jeszcze?

Zaczynam pisać ten tekst już któryś raz, ponieważ to, co napisałem do tej pory, było całkiem dobrą recenzją, ale jednak do bólu standardową. Taką w moim stylu, z narzekaniem na rozmiar oraz chwaleniem optymalizacji i baterii. To jest jednak na tyle ciekawe urządzenie, że zasługuje na coś więcej. Dlatego zacznę od krótkiej historii.

Motorola Moto G9 Power, a jej bateria w praktyce!

Zacząłem test tej Motki w piątek. Około południa odpiąłem smartfon od ładowarki i wsiadłem w samochód, żeby dobre 3,5 h mógł mi służyć jako nawigacja. To straszny test dla jakiegokolwiek telefonu, ponieważ procenty naładowania urządzenia lecą zawsze jak szalone. Dlatego moim standardowym wyposażeniem jest transmiter z szybką ładowarką. Nie raz ten gadżet uratował mi tyłek, więc zawsze mam go w samochodzie.

Tym razem kompletnie nie potrzebowałem dodatkowej energii!

Moją podróż skończyłem, mając nieco więcej niż 70% naładowania. To na tyle dużo, ale nawet nie pomyślałem o szukaniu ładowarki i tak przez cały weekend. Sobota była bardzo spokojna, więc telefon tylko na kilka chwil wylądował z mojej ręce, żeby coś obejrzeć lub sprawdzić co tam ciekawego na Instagramie. Za to niedziela znów była dla mnie pracowita, ponieważ postanowiłem wrócić do domu i również korzystać z nawigacji. W dużym przybliżeniu to kolejne 3,5 h ciągłej, intensywnej pracy.

Ostatecznie Motorola Moto G9 Power niedzielę skończyła o 1:08 (to już w sobie poniedziałek) i cały czas miała 21% baterii, co powinno jej wystarczyć do 16:15. SoT, czyli wykorzystanie ekranu od ostatniego ładowania pokazywało 8 godzin i 21 minut, a przypominam, że Motka miała jeszcze całkiem spory zapas mocy.

Po moich testach mogę stwierdzić, że zależnie od użytkowania, energii starczy Wam spokojnie na 2-3 dni pracy. Jeśli będzie to Wasze drugie urządzenie lub zamierzacie korzystać z niego sporadycznie, spokojnie dacie radę ogarnąć jeszcze lepsze rezultaty. Istotne jest to, że SoT wahał się u mnie między 9, a 10 godzin. Zależnie od tego czy siedziałem głównie na LTE, czy na Wi-Fi.

Bateria, bateria i jeszcze raz optymalizacja!

Motorola Moto G9 Power jest świetnym przedstawicielem tej serii, gdyż idealnie pokazuje jej największe zalety. Oprócz baterii, jej mocną stroną jest działanie. Połączenie Snapdragona 662, 4 GB pamięci RAM oraz niemal czystej wersji systemu sprawdza się bardzo dobrze.

Podczas moich testów smartfon działał płynnie i ani razu nie zdarzyło mu się wykrzaczyć czy zaciąć. Niby mógłbym napisać tak przy większości współczesnych urządzeń, ale jednak zdarza mi się jeszcze czasem trafić na zamulające produkty, które odstraszają od pierwszego włączenia. Tutaj jest dobrze, po prostu dobrze.

Płynne działanie jest oczywiście wynikiem między innymi optymalizacji, ale również ekranu o rozdzielczości 1640 x 720 pikseli. Co tu dużo mówić, nie jest to zbyt okazały wynik. Często da radę trafić i tańsze urządzenia z FullHD, ale nie skreślałbym G9 Power ze względu na ten parametr.

Motorola Power = Długo i dobrze działające smartfony za rozsądne pieniądze?

Seria Power ma trafiać do osób, które chcą mieć dobrze i długo działający smartfon, który jednocześnie nie będzie kosztować fortuny. To oznacza pewne ustępstwa, jak właśnie mniejszą rozdzielczość ekranu (pozytywnie wpływa na działanie i baterię) oraz wykonanie z tworzywa (to akurat pozwala zachować dobrą cenę).

Czytając różne wypowiedzi na grupach, można dojść do wniosku, że ekran poniżej FullHD to tragedia, ale czy tak rzeczywiście jest? No cóż, przez wiele miesięcy najlepiej sprzedającym się smartfonem na świecie był iPhone 11, który ma wyświetlacz o rozdzielczości 828 x 1792 pikseli, czyli nadal mniejszy niż w przypadku FHD. Co więcej, sam w pełni świadomie zdecydowałem się na ten model i bardzo sobie chwalę ten element, a mniejsze zagęszczenie pikseli na cal (ppi) jest kompletnie niezauważalne w codziennym użytkowaniu.

Podobnie jest w przypadku Motoroli Moto G9 Power, która ma 6,8-calowy wyświetlacz IPS o wspomnianej już rozdzielczości HD+ (1640 x 720 pikseli, 263 ppi). Jest to dobrej jakości panel na swojej półce cenowej, całkiem jasny i z odpowiednio nasyconymi kolorami.

Motka ta jest duża – 172,1 x 76,8 x 9,7 mm – więc warto wziąć ją w rękę przed zakupem, żeby sprawdzić, czy będzie Wam odpowiadać. Ja mimo tego, że nie przepadam za takimi kolosami, dość szybko się przyzwyczaiłem do G9 Power. No cóż, takie mamy czasy, że albo trzeba się polubić z dużymi urządzeniami, albo praktycznie żaden sprzęt nie będzie nam odpowiadać.

Tak jak pisałem, obudowa tego modelu to tworzywo sztuczne. Zabiegiem na plus jest postawienie na plecki z wyraźną fakturą, dzięki czemu smartfon pewniej leży w ręce. W połączeniu z fioletowym kolorem daje to bardzo ciekawy efekt. G9 Power raczej nie zgarnie żadnej nagrody za design, ale zdecydowanie wyróżnia się na tle konkurencji.

A co ze zdjęciami?

W kwestiach fotograficznych u Motoroli bywało różnie, ale od jakiegoś czasu smartfony z charakterystyczną „eMką” na obudowie raczej trzymają poziom. W modelu Moto G9 Power postawiono na 3 aparaty, z czego główny ma 64 Mpix ze światłem f/1.8. Poza tym są dwa, 2-megapikselowe oczka, jeden do łapania głębi, drugi do zdjęć makro. Tak jak dodatkowe aparaty mnie nie porwały, tak główny jest całkiem przyzwoity.

Model ten ma również wiele trybów, jak chociażby Pro, w którym można ustawić kilka różnych parametrów, jak 64-megapikselowy robiący zdjęcia w maksymalnej rozdzielczości czy nocny. W tym ostatnim zdjęcie naświetlane jest dłużej i przeważnie wypada dzięki temu lepiej. Sami zobaczcie kilka przykładów jak sobie radzi Motka G9 Power:

Poniżej możecie zobaczyć, jak wypada tryb nocny w porównaniu do pełnego automatu:

Moto G9 Power to świetny sprzęt dla konkretnych użytkowników

Model G9 Power jest moim zdaniem świetnym urządzeniem, ale dla konkretnych osób. W sumie, jak i cała reszta serii Power.

Model ten jest świetny dla osób szukających czegoś z długim czasem pracy na jednym ładowaniu oraz rozsądną optymalizacją, a co za tym idzie i dobrym działaniem na co dzień. Za 799 złotych – taka jest aktualnie cena tego smartfona – to jeden z ciekawszych wyborów dla ludzi o tych konkretnych wymaganiach.

Dla całej reszty to również będzie całkiem atrakcyjny wybór, ale trzeba zdecydować co jest kluczowe w smartfonie. G9 Power ma duży i naprawdę fajny ekran, ale o rozdzielczości HD+, co dla wielu może być nie do przełknięcia. Zdjęcia wychodzą przyzwoicie, ale mam wrażenie, że w podobnych pieniądzach można znaleźć coś nieco lepszego.

Z drugiej strony – lub ponownie z pierwszej, bo teraz kolejne plusy – jest to dość kompletne urządzenie. W tym modelu dostajemy gesty Moto, które szczerze uwielbiam, ponieważ rzeczywiście przydają się podczas codziennej obsługi. Mamy tutaj również powiadomienia na zablokowanym ekranie, całkiem atrakcyjny wygląd oraz NFC umożliwiające korzystanie z płatności zbliżeniowych.

Zdecydowanie warto wziąć ten telefon pod uwagę podczas szukania czegoś na tej półce cenowej.


Nie zapomnijcie wbić na mojego Instagrama:

No i na YouTube też coś powiedziałem o tym telefonie:

Bloger, harcerz, sinolog, pasjonat smartfonów i osoba, która zakochała się w Instagramie. W sieci od dobrych kilku lat, zaczynał od lifestyle’u, ale to technologie wciągnęły go na dłużej.

Next Post