Konrad Błaszak

Do mojego ekskluzywnego centrum testowego przyszedł ostatnio mobilny router TP-Link M7000. Nie byłem przekonany czy potrzebuje takiego gadżetu, ale po kilku dniach znam już odpowiedź.

Musicie wiedzieć, że od dłuższego czasu używam dwóch telefonów. Gdy tego najbardziej potrzebuję, obydwa mają aktywne pakiety danych, ale nie zawsze tak jest. Niby to tylko kilkadziesiąt złotych, ale dusza Poznaniaka jest we mnie silna, więc każdy grosz jest na wagę złota.

Jednocześnie jestem dość aktywnym graczem w Pokemon GO. Gram przeważnie na dwóch kontach, co oznacza, że muszę mieć dwa urządzenia z internetem. Gdy miałem tylko jeden pakiet, to po prostu udostępniałem sieć z mojego iPhone’a. Niestety, ale nawet moja 11-stka, która swoją drogą ma całkiem przyzwoitą baterię, nie dawała rady przez cały dzień. Pokemony są cholernie prądożerne, a udostępnianie sieci zabiera jeszcze więcej energii.

Rozwiązaniem był powerbank lub kupowanie drugiego pakietu, tak żeby obydwa urządzenia miały swój internet.

Przez ostatnie dni drugą kartę wrzucałem do mobilnego routera

Takie rozwiązanie również wymuszało na mnie posiadanie dwóch aktywnych pakietów internetu, ale obydwa smartfony pracowały zdecydowanie dłużej, gdyż z żadnego nie musiałem udostępniać sieci.

Gdybym się uparł, mógłbym i główną kartę wrzucić do routera. Co prawda nie mógłbym do nikogo dzwonić, ale większość interakcji i tak wykonuję przez Facebooka, więc jest to możliwe.

Wrzucenie karty do routera mobilnego ma jeszcze jedną zaletę, jednocześnie z tego samego pakietu może korzystać nawet 10 osób. Może to być dla Was dziwne, ale istnieją jeszcze ludzie, którym kończy się internet w telefonie. Serio, nie spodziewałem się tego, ale w ostatnim czasie dwóch znajomych miało taką sytuację.

Tak, istnieją ludzie, którym kończy się internet!

Model TP-Link M7000 to mały sprzęt, który konfiguruje się bardzo szybko (ja się przez chwilę bawiłem, ale dlatego, że musiałem odblokować PIN na karcie), a jego uruchomienie to jedno kliknięcie. Czas pracy podawany przez producenta to 8 godzin, ale ja nigdy tyle nie potrzebowałem. Zawsze po jakiś 4-5h podłączałem go do ładowania i tutaj mam mały zgryz – router ten ma złącze micro USB. Wiem, że takie sprzęty często są trochę do tyłu względem smartfonów i dopiero za jakiś czas standardem będzie USB C, ale cóż, dla mnie to minus. Mam po prostu coraz mniej urządzeń z tym złączem.

Nie za bardzo podoba mi się także rozwiązanie montowania karty SIM, gdyż zamiast znanej wytłoczki, dostaje się taką, na którą potrzeba nakleić również naklejkę. Kolejny szczegół, o którym zapomina się po pierwszym włożeniu karty, ale mocno mnie to zdziwiło.

Poza tym ciężko jest się do czegoś przyczepić. Nie zauważyłem spadków prędkości podczas przeglądania social mediów, oglądania YouTube’a czy oczywiście grania w Pokemon GO. Czy wkładając kartę do dobrego smartfona, można osiągnąć nieco lepsze wyniki? Zapewne tak, ale to jest kompaktowanie rozwiązanie mobilne, a nie produkt za kilka tysięcy złotych.

Coś za coś, ale korzystanie z tego routera było bardzo przyjemne

TP-Link M7000 nie zmienił mojego życia, ale przez te kilka dni znacząco je ułatwił. Na co dzień, gdy 12 godzin spędzam w pracy, był dla mnie kompletnie nieprzydatny. Wracając do domu, spokojnie mogę udostępniać sieć, gdyż przez te 30 minut bateria w telefonie specjalnie tego nie odczuje.

Gadżet ten przydałby mi się jednak podczas całodziennych wyjść, czy to na fotograficzne spacery – które czasem, choć za rzadko, uskuteczniam – czy też podczas wyjść na Pokemony. To po prostu wygodne rozwiązanie. Wystarczy wrzucić go do plecaka i nie trzeba nerwowo patrzeć jak spada poziom baterii w telefonie.

No dobra, ale zawsze jest jedno pytanie – ILE?! Za tą przyjemność trzeba zapłacić ok. 250 złotych, co jest całkiem rozsądną kwotą, ale oczywiście dla konkretnych osób.

Jeśli okazjonalnie potrzebuje udostępnić sieć, prawdopodobnie taka opcja w telefonie będzie całkowicie wystarczająca. Mobilny router jest przydatny dla osób, które korzystają z kilku urządzeń (nie tylko telefonów, może to być również komputer, np. jeśli pracujecie zdalnie w kawiarniach czy restauracjach) lub potrzebują małej sieci mobilnej, chociażby przy jakimś stoisku czy na wyjeździe.

W takich przypadkach warto wziąć pod uwagę TP-Linka M7000.


P.S. Jeśli wolicie mnie oglądać to na własną odpowiedzialność możecie zrobić to poniżej:


No i oczywiście wbijajcie na mojego Instagrama:

Bloger, harcerz, sinolog, pasjonat smartfonów i osoba, która zakochała się w Instagramie. W sieci od dobrych kilku lat, zaczynał od lifestyle’u, ale to technologie wciągnęły go na dłużej.

Next Post