Konrad Błaszak

Jeśli szukacie niezbyt drogiego smartfona, Motorola może Wam zaproponować kilka swoich urządzeń. Czym wyróżnia się model Moto E7 Plus na tle reszty i czy warto brać go pod uwagę?

Ostatnio testowałem kilka Motoroli, jak chociażby innego przedstawiciela serii Moto E, czyli model Moto E7 Power. W tej recenzji zapewne będę się do niej kilkukrotnie odnosić, gdyż są to urządzenia pod wieloma względami dość podobne, chociaż mają kilka istotnych różnic.

Najważniejszą różnicą jest procesor, zamiast MediaTeka Helio G25, dostajemy Snapdragona 460!

I to dla wielu będzie element, który sprawi, że model E7 Plus jest dużo ciekawszym wyborem. Jeśli interesujecie się rynkiem smartfonów od kilku lat, zapewne wiecie, że procesory tajwańskiej firmy MediaTek nie cieszyły się zbyt dobrą sławą. Ludzie narzekali na ich wydajność, temperatury oraz energooszczędność, a właściwie to jej brak. Jedyną zaletą wydawała się cena.

Motorola Moto E7 Plus

Teraz sytuacja jest zupełnie inna, co świetnie pokazuje testowany wcześniej model E7 Power, który podczas codziennego użytkowania nie sprawiał mi żadnych problemów. Mimo tego wiele osób nadal bardziej jest przekonana do układów Snapdragona i akurat w tym pojedynku byłby to sensowniejszy wybór.

Tak jak na E7 Power nie mogłem narzekać, tak na E7 Plus nie mogę narzekać bardziej. Tym dziwnym i pokręconym zdaniem chciałbym przekazać, że wariant z Plusem wydaje się być jeszcze wydajniejszym urządzeniem, zarówno na co dzień, jak i według testów syntetycznych. Nie opieram swoich recenzji na benchmarkach, ale przy dwóch tak podobnych produktach warto rzucić na nie okiem. Helio G25 w AnTuTu osiąga ok. 90 tysięcy punktów, a Snapdragon 430 to już okolice 145-150 tysięcy.

Podsumowując ten fragment, Motka pracowała płynnie, nie zacinała się i nie było problemów z nakładką systemową. Co więcej, mam wrażenie, że wszystko wczytuje się nieco szybciej niż na modelu E7 Power, co bez wątpienia trzeba zaliczyć do plusów.

Motorola Moto E7 Plus

W tym punkcie dodam jeszcze, że mamy tutaj niemal idealnie czysty system od Motoroli, ale oczywiście z większością dobrze znanych gestów (latarkę włączymy poprzez potrząśnięcie, ale już aparat poprzez podwójne naciśnięcie przycisku POWER). Pod względem nakładki, fani smartfonów z charakterystyczną eMką będą usatysfakcjonowani.

Motorola Moto E7 Plus ma również całkiem dobry aparat!

Model Moto E7 Plus został wyposażony w dwa aparaty na tylnym panelu. Wyjątkowo zacznę od drugiego, który ma 2 Mpix i służy do „łapania głębi”. Na tej półce cenowej to całkiem standardowy dodatek, ale zaskakuje pierwsze oczko – 48-megapikselowa matryca ze światłem f/1.7. Jeszcze nie tak dawno, takie aparaty można było znaleźć jedynie w bardzo dobrych średniakach, a tutaj mamy smartfona za 499 złotych.

Poniżej możecie zobaczyć kilka przykładowych zdjęć zrobionych tych modelem. W dobrych warunkach są one zaskakująco poprawne jak na urządzenie za 500 złotych. Czasem brakuje im nieco jasności, ale poza tym jest w porządku. Oczywiście im ciemniej tym wypada to gorzej, ale tragedii nie ma.

Akumulator to kolejny mocny punkt Moto E7 Plus!

W recenzji E7 Power chwaliłem akumulator, który bez nadmiernego obciążania – np. grami czy udostępnianiem sieci – pozwalał mi pracować przez 2-3 dni na jednym ładowaniu. Pisałem wtedy, że duże ogniwa to sztandarowa funkcja serii Power.

Motorola Moto E7 Plus

Jakby to powiedzieć – tak, ale nie. Jest dokładnie tak, jak napisałem wyżej, ale jednocześnie Motorola potrafi obdarować dużym akumulatorem smartfony z innych serii. Dzięki temu model Moto E7 Plus również został wyposażony w ogniwo o pojemności 5000 mAh.

Akumulator ten pozwala na podobny czas pracy, czyli u mnie było to ok. 9 SoT (godzin na ekranie), co przekładało się przeważnie na jakieś 2 dni pracy. Oczywiście ten telefon można rozładować dużo szybciej, ale z drugiej strony, bez problemu jest możliwe wydłużenie tego czasu pracy do 3 dni. Wszystko zależy od użytkowania, ale ten element można zdecydowanie zaliczyć na plus.

Wykonanie i wygląd są w porządku, ale nikogo nie przekonają do zakupu Moto E7 Plus

Ten nieco przydługi tytuł musi taki być, gdyż najzwyczajniej w świecie nie wymyśliłem krótszego, który tak dobrze oddałby moje odczucia względem tego modelu.

Zacznijmy od kwestii wizualnych, które są po prostu w porządku i nic więcej. Zastosowanie dwukolorowych plecków jest ciekawym zabiegiem i może się podobać, ale jednocześnie nie jest to element, przez który ktokolwiek będzie chciał kupić ten model. Ani to elegancka i głęboka czerń, ani jakiś szałowy kolor. Trochę ładnie, trochę nijako, może być.

Motorola Moto E7 Plus

Może nieco żywsze barwy lub zastąpienie gładkiej powierzchni ciekawą fakturą – jak, chociażby w Moto G9 Power – sprawiłoby, że ten model bardziej przykuwałby wzrok?

Za to w kwestii wykończenia mam nieco więcej do powiedzenia. Model ten został inaczej wykonany niż wspominany już nie razy E7 Power. Tutaj postawiono na plastikową ramkę oraz plecki, ale są to dwa oddzielne kawałki tworzywa. We wspomnianym produkcie obydwa fragmenty są tak naprawdę jednym kawałkiem poliwęglanu.

Mimo iż sama jakość materiału wydaje mi się lepsza w modelu Plus, tak chyba nieco solidniejszy będzie wariant Power. Wykonanie wszystkiego z jednego elementu powinno lepiej sobie radzić z czasem, dzięki czemu nie będzie słychać żadnych skrzypnięć.

Na koniec tego podpunktu dodać muszę jeszcze trzy słowa o ekranie, który jest po prostu w porządku, ale nic ponadto. To 6,5-calowy panel IPS o rozdzielczości 720 x 1600 pikseli i proporcjach 20:9. Tak jak rozdzielczość mi kompletnie nie przeszkadza w tej cenie, tak mógłby on być nieco lepszej jakości. Kolory wyglądają w porządku, ale jeśli chodzi o jasność, mogłaby ona być wyższa.

W beczce miodu muszą być jakieś łyżki dziegciu

Przez ostatni kilkanaście akapitów bardzo chwalę model Moto E7 Plus, ale czy to znaczy, że jest to telefon idealny, przynajmniej mając w kieszeni 500 złotych?

Motorola Moto E7 Plus

Niestety i w tym smartfonie możemy znaleźć jakieś wady. Największą – przynajmniej moim zdaniem – jest wyposażenie go w złącze microUSB. Produkt ten został wypuszczony na rynek we wrześniu 2020, więc nie jest to stary sprzęt, dlatego oczekiwałbym USB typu C. To właśnie ten port stał się obowiązującym standardem w smartfonach i poleganie na starszym rozwiązaniu pozwoli zmniejszyć koszty, ale jednocześnie będzie cholernie niewygodne.

Obecnie mam chyba tylko powerbanki na microUSB, a cała reszta sprzętów – których używam regularnie – są pod USB typu C. Gdyby Moto E7 Plus była moim zapasowym telefonem, musiałbym specjalnie dla niej zabierać ze sobą drugi kabel, a znając moje szczęście, na pewno zapomniałbym o nim, wtedy kiedy byłby najbardziej potrzebny. Drobnostka, ale ten element jest zauważalnym minusem.

Motorola Moto E7 Plus to bardzo udany budżetowiec!

Motorola regularnie pokazuje, że dobrze się czuje na średniej i niskiej półce smartfonów. Moto E7 Plus jest tego świetnym przykładem, gdyż za 499 złotych to niemal kompletne urządzenie. Ciężko będzie w takiej kwocie dostać coś zauważalnie lepszego, a dla wielu osób to ten model może być numerem 1.

Motorola Moto E7 Plus

Nieco dziwi zastosowanie portu microUSB, który jest moim zdaniem dość sporym minusem, szczególnie dla osób, które już przesiadły się na USB typu C. Jeśli nie macie wielu gadżetów z tym złączem, możecie jednak tego nie odczuć.

Motorola Moto E7 Plus to bez wątpienia bardzo udany budżetowiec. Pod wieloma względami jest świetnym wyborem na tej półce cenowej i szukając czegoś za +/- 500 złotych, warto wziąć go pod uwagę.


Pamiętajcie, żeby koniecznie wejść na Instagrama. Tam niemal zawsze – no chyba, że zapomnę lub mi się nie chcę – najpierw wrzucam, co właśnie testuję:

No i możecie zobaczyć co powiedziałem o tym modelu na Youtube:

Bloger, harcerz, sinolog, pasjonat smartfonów i osoba, która zakochała się w Instagramie. W sieci od dobrych kilku lat, zaczynał od lifestyle’u, ale to technologie wciągnęły go na dłużej.

Next Post